© 2015 gotuj zdrowo. All rights reserved.

Falafele jaglane z rukolą! Hummus marchewkowy! Podpłomyki orkiszowo-kasztanowe!

Kilka tygodni temu, byliśmy wraz z żoną na pielgrzymce w Ziemi Świętej. Bogu niech będą dzięki, za tak wielki prezent! Nasze dusze zostały napełnione po brzegi światłem żywej Ewangelii, a smaki i wyraziste zapachy tamtejszej kuchni, pamiętamy jeszcze do dzisiaj. Przy dzisiejszym wpisie z radością przedstawiam, kilka wybranych zdjęć z naszej wyprawy i refleksji.

Ubogacony duchowo i napełniony nowymi kulinarnymi inspiracjami, zaraz po naszym powrocie, postanowiłem jak najszybciej przygotować dla was moją kolejną jaglaną wariację. Przedstawiam mój sposób na znane,  już chyba nam wszystkim pochodzące z kuchni izraelskiej falafele, w których przemyciłem moją ulubioną jaglankę. Dzisiaj również przepis na hummus z dodatkiem imbiru i pieczonej marchewki. Taka kombinacja, okraszona owocem granatu stała się ostatnio naszą ulubioną wege przekąską i coraz częściej wprowadzam te przepisy również na naszych warsztatach gotowania.

Miałem przyjemność całkiem niedawno wspólnie z Piotrem Kucharskim, zresztą autorem wyjątkowej książki „Chleb domowa piekarnia”, poprowadzić w bielskiej restauracji Dworek, warsztat wypieku chleba połączony właśnie z daniami kuchni izraelskiej. To był naprawdę wyjątkowy dzień, a nasze chlebki zostały upieczone w piecu opalanym żywym ogniem! Taki smak domowego chleba i hummusu to najlepszy sposób, aby poczuć prostą drogę do pełni szczęścia.

Przedstawiam dzisiaj dodatkowy przepis na moje ulubione podpłomyki orkiszowo- kasztanowe z pestkami dyni, które bardzo często w naszym domu, przygotowuje moja żona. Uwielbiamy ten prosty sposób na zdrowe, domowe pieczywo, które łamiemy jak za dawnych czasów, błogosławiąc nasz posiłek, zawsze odczuwając przy tym w sercach bliskość Jezusa. Łamany przez Chrystusa chleb, podczas ostatniej wieczerzy, który stał się, jak wiadomo, oprócz wina, symbolem życia wiecznego, poprzez Eucharystię, rodzi w nas wielkie pragnienie odnowy kultury stołu również w naszym domu, tak aby ten moment zbliżał nas każdego dnia do jeszcze większego pragnienia spotkania eucharystycznego.

Sursum Corda! Podczas naszej pielgrzymki odwiedziliśmy wiele niezwykłych miejsc, które pozostaną w naszych sercach, chyba na wieczność! Nie bójmy się takiego stwierdzenia i pragnienia. Optykę naszej duszy przedstawia na podstawie mistycznych objawień w swoich dziełach św. Hildegarda z Bingen. W dziedzictwie świętej mniszki odnajdujemy, niezwykle trafną terapię, szczególnie pomocną w obecnych czasach, kiedy to jak wiadomo, jesteśmy duchowo niedożywieni. Ta wyjątkowo obdarzona talentami przez samego Stwórcę, średniowieczna benedyktynka w swoich dziełach opisuje, iż największym szczęściem i cnotą człowieka na ziemi jest świadome doświadczanie zjednoczenia z Bogiem, poprzez nieustanne pragnienie życia niebiańskiego. Tu i teraz! Przyznam, że również staram się każdego dnia zbliżać do takiego stanu wewnętrznego, który otwiera mnie na dary Ducha Świętego. Podczas swoich wizji, wspomniana mistyczka, spogląda w żywych obrazach swoich objawień na ostateczny cel duszy, zjednoczonej z samym Bogiem. Jezus również często podkreślał, że Królestwo Boże jest pośród nas.

W wizjach Hildegardy pojawia się natomiast symboliczna „piąta stacja” na szczeblach naszego wzrostu duchowego. Zgodnie z objawieniami świętej Bóg, kiedy do niej docieramy, osłania w nas tzw. „złotym namiotem” To wyjątkowy moment duchowej podroży, odczuwającej wspomniane, ewangeliczne zapewnienie Jezusa. Wprawdzie po dotarciu do „piątej stacji” według objawień św. Hildegardy istnieją jeszcze pewne ziemskie ograniczenia, lęki oraz cierpienia, jednak Bóg trzyma nas już niezwykle pewnie i czule w swych objęciach jak najlepszy „Ojciec i Matka”. W tym stanie pojawia się całkowita i niezmącona niczym ufność.

Takie wręcz, eschatologiczne pragnienie bliskości z Bogiem, w naszych czasach radykalnego, surowego i często zbyt logicznego spojrzenia na życie doczesne, staje się jakimś wybujałym pragnieniem, często nie do spełnienia. Nic mylnego! O tym, że w naszym „złotym namiocie” dzieją się nawet dla oka rzeczy nierealne, przeczytacie w najnowszej książce dr. Wigharda Strehlowa pt. „Leczenie chorób duszy”. Autora miałem zaszczyt osobiście poznać w ostatni weekend, podczas kongresu św. Hildegardy w Gdańsku. Pan Strehlow, który w niezwykle interesujący sposób opisuje drogę do zdrowia duszy i ciała według pradawnej koncepcji medycyny św. Hildegardy, przedstawia terapię, w której nasze nawet najgłębsze zranienia i porażki życiowe, mogą z udziałem Boga, zostać przemienione w perły! Opisane wady człowieka które, aby doświadczyć radości w duszy, należy na drodze rozwoju transformować w cnoty, definiują nasze prawdziwe szczęście w ziemskiej podróży. Polecam tę książkę szczególnie tym, którzy wierzą, że mamy Boga Wszechmogącego!

Bardzo spodobała mi się przytoczona przez dr. Strehlowa, krótka poranna modlitwa, której postanowiłem jak najszybciej się nauczyć na pamięć!

„Boże, który jesteś nad wszystko i we wszystkim wywyższony,
Nie odrzucaj mnie w swojej chwale,
lecz w swej wielkiej dobroci wzmocnij mnie, utwierdź i zachowaj
swym błogosławieństwem”

Św. Hildegarda zapewnia, że ilekroć będziemy się modlić w ten sposób, zaczyna chronić nas Boża dłoń, a z czasem nawet spotykające nas przykrości i niegodziwości po prostu nie będą na nas wywierać wrażenia, które w innych okolicznościach często wręcz ranią nasze serce. Modląc się w ten sposób, zaczynamy napotkanym osobom z negatywnym nastawieniem, życzyć wszystkiego dobrego i szybko ruszymy dalej do przodu! W przytoczonym rozdziale przeczytacie również o sile kamieni szlachetnych, których wzmacniająco ochronne działanie na podstawie starych zapisów oraz wizji zawartych w dziełach świętej, szczegółowo opisuje autor książki. Najnowsza publikacja dr. Sthrelowa jest fascynująca!

W tej samej książce dowiecie się również o największej sile, duchowego uzdrawiania. Post polecany przez Hildegardę, który jako terapia pojednawcza pozwala zamienić nawet największą kłótnię w pokój, został wymieniony przez świętą, jako jedna z największych sił terapeutycznych na większość chorób duszy i ciała. Warto przy okazji nadmienić, że nasze wewnętrzne rozdarcia pomiędzy sercem a umysłem, które często doprowadzają nas do frustracji oraz skłócenia ze światem zewnętrznym, stają się podczas postu praktycznie bezbronne. Szczególnie w obliczu rozbrajającego, niepokoju naszego ducha.

Kiedy usta milczą, dusza śpiewa! Podobnie jest z odmawianiem sobie przyjemności jedzenia, ponieważ w życiu nie ma próżni. Kiedy, więc świadomie podejmujesz post, rodzi się natychmiast coś wyjątkowego w twoim sercu. Zawsze jednak podkreślam, podczas moich wykładów oraz indywidualnych konsultacji dietetycznych, że jeżeli nasz post nie jest połączony z pragnieniem bliskości Boga, nie jest nam w zasadzie potrzebny, gdyż nasze zdrowie i szczęśliwość w życiu zaczniemy z czasem uzależniać od niejedzenia. Takie głodzenie się nie jest warte zachodu, ponieważ nie doświadczymy pełni uzdrowienia duszy, stając z czasem przed kolejnym zniewoleniem i lękiem. Natomiast umiarkowanie, jako jeden z owoców Ducha Świętego, które rodzi się na nowo i utrwala właśnie podczas postu połączonego z modlitwą, otwiera nas na lepsze wybory, które są siłą sprawczą bożego miłosierdzia. Pamiętajmy, że Bóg nie chce, abyśmy spożywali przetworzone i nafaszerowane chemią jedzenie. To wyłącznie nasz wybór, więc obwinianie Go za cierpienie nie jest w pełni słuszne i prawdziwe.

Uwalniając się od nadmiernego spożycia i poszczenie wyłącznie dla samego zdrowia, ogałaca nas w obecnych czasach z błogosławieństwa, które podczas postu wlewa w nasze serce sam Stwórca. Natomiast darem świadomego poszczenia jest niezmącony pokój i ufność. Uskrzydlona postem modlitwa jest niczym huragan, druzgocący wszelkie przeciwności losu!

Od blisko 30 lat w Medjugorie widzący, przekazują nam w comiesięcznych orędziach nieustannie nawoływanie Matki Bożej do odnowy postu i szczerej modlitwy o pokój. Jeżeli uwierzysz, że post i umiarkowanie jest receptą również na twoje zdrowie, zaczniesz jak najszybciej odnawiać post i kulturę stołu we własnym domu.

Nawet jednodniowy post jaglany lub orkiszowy, który podejmuje 2-3 razy w miesiącu, zawsze otwiera mnie na jeszcze większe pragnienie spotkania z Bogiem. Owszem, na początku, zanim zacząłem regularnie pościć, był pewien lęk przed niejedzeniem lub jego ograniczeniem w trakcie postu, z czasem jednak pojawiła się radość postu. Wierzę, że to jest dar, o który warto prosić Boga nawet w codziennej modlitwie. To naturalny proces naszej odnowy, nad którym czuwa nasz Stwórca. Nazywam post często „bożym skalpelem dla duszy i ciała”. Rozpatrując poszczenie w kategoriach medycyny akademickiej, nie jest już dziś tajemnicą, że jego wpływ dla zdrowia jest często wręcz spektakularny! Warto jednak zapamiętać, że nie każdy może podjąć post w dowolnej chwili. Są pewne ograniczenia dotyczące zarówno obecnego zdrowia, pory roku oraz naszego stanu psychiczno-emocjonalnego. Jednak postem możemy w obecnych czasach nazwać każde świadome odmawianie sobie przyjemności, chwalące Boga za jego dobroć i miłość…

Lądujemy! Dzisiejszy przepis to wyjątkowa propozycja na wspaniałą i zdrową kolację lub przyjęcie. Jestem przekonany, że wasze dzieci również chętnie skuszą się na te orientalne wariacje. Wegetariańskie falafele z dodatkiem sporej ilości rukoli, mają dużo zdrowia i świeżości. Ożywione przyprawami w połączeniu z cieciorką i kaszą jaglaną, stanowią pełnowartościowy posiłek, który na długo pozostawi poczucie przyjemnej sytości. Owoc granatu odświeża smak, kolor i dodaje chrupką teksturę. Jest kwaśny w procesie trawienia, więc doskonale porusza i odżywia wątrobę. Ma sporo antyoksydantów! Hummus z dodatkiem pieczonej marchewki połączony z nutą świeżego imbiru podkreśla wyjątkowy smak całego dania. Orkiszowo-kasztanowe podpłomyki, doskonale pasują zarówno do falafeli oraz kremowego hummusu. Słodycz marchewki oraz cieciorki równoważy nuta cytryny, oraz ostry i wyrazisty imbir. Wystarczy wszystko okrasić pokrojoną w piórka czerwoną cebulką, skropić dobrą oliwą i uczta gotowa!

To doskonałe danie dla odbudowy substancji, nawilżenia organizmu oraz co najważniejsze, włączenie do codziennej diety wysoko odżywczych produktów roślinnych. Przyprawy występujące w przepisie, są niezwykle ważne w obecnych czasach, kiedy dominuje śluzotwórcza dieta. Szczypty kardamonu, kminu rzymskiego, cynamonu, które wspaniale usprawniają trawienie, skutecznie poruszają wspomniane zastoje śluzu i wilgoci, dodatkowo wspierając poszczególne narządy.

Cieciorka, która dominuje w dzisiejszych przepisach, warta jest szczególnego zainteresowania. To produkt, który dość rzadko powoduje nietolerancję pokarmową. Po namoczeniu osiąga jeszcze większą życiodajną siłę bio odżywczą. Wystarczy, więc cieciorkę po jej wcześniejszym namoczeniu ugotować w odpowiedniej ilości wody, aby w pełni wykorzystać jej walory prozdrowotne w wielu daniach. Na rynku pojawiło się sporo konserwowych propozycji na cieciorkę już ugotowaną, nawet na parze, ale warto jak najczęściej namoczyć i ugotować ciecierzycę w domu. Po ugotowaniu można przechowywać ją w lodówce do kilku dni.

Cieciorka ma w procesie trawienia naturalny smak słodki, dlatego doskonale łączy się z kaszą jaglaną o podobnej naturze. Wzmacnia nerki, śledzionę, ale jest produktem nieco schładzającym, więc miłośnicy hummusu o wyziębionych stopach i dłoniach powinni spożywać go z umiarem i częściej podczas lata niż w zimie. W przypadku dzisiejszego przepisu dodałem pieczoną marchew i świeży imbir, więc ten hummus jest termicznie ciepły i jeszcze łagodniejszy dla żołądka, śledziony oraz jelita. Szczególnie ze względu na dodaną marchewkę. Polecam dzisiejszą kombinację dla wszystkich, którzy pragną ożywić swoją kuchnię i wzbogacić jej smak o bardziej orientalne inspiracje.

ziemia swieta

 

ziema swieta 2

 

ziemia swieta 3

 

ziemia swieta 4

 

ziemia swieta 6

 

ziemia swieta 7

 

ziemia swieta 8

 

ziemia swieta 9

 

ziemia swieta 10

 

falafele ziemia swieta

 

FullSizeRender_2

Składniki dla 2- 4 osób:

Do falafeli (ok. 15- 20 sztuk)

250 g cieciorki suchej
150 g rukoli
1/2 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
1 mała cebula
1 łyżka pasty sezamowej tahini (opcjonalnie)
1 -2 ząbki czosnku
sól morska lub himalajska do smaku
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej (opcjonalnie)
skórka z 1/2 cytryny
olej z pestek winogron, rzepakowy lub słonecznikowy do smażenia
1/3 łyżeczki mielonego kardamonu (opcjonalnie)
1/2 łyżeczki mielonego kminu rzymskiego (kumin)
1/2 łyżeczki cynamonu
1/3 łyżeczki nasion mielonej kolendry

Do hummusu

1 szklanka ugotowanej cieciorki
2-3 łyżki pasty sezamowej tahini
1/2 ząbka czosnku
1 marchewka
2 cm utartego imbiru
szczypta kminu rzymskiego
szczypta cynamonu (opcjonalnie)
szczypta gałki muszkatołowej (opcjonalnie)
sól morska lub himalajska do smaku
1/3 szklanki zimnej wody źródlanej
sok z 1/2 cytryny

Do podpłomyków (ok. 4-6 sztuk)

200 g mąki orkiszowej drobnej
100 g mąki kasztanowej
1 łyżeczka suszonych drożdży
½ łyżeczki soli morskiej lub himalajskiej
1 łyżka oliwy z oliwek
60-100 g jogurtu naturalnego
150 g ciepłego mleka roślinnego
pestki dyni (opcjonalnie)

Przygotowanie:

Jak przygotować falafele?

Do naczynia dodaj namoczoną (nieugotowaną) cieciorkę, pokrojoną cebulę, wyciśnięty lub drobno posiekany czosnek i przyprawy. Zmiksuj. Następnie dodaj rukolę, natkę pietruszki, pastę sezamową tahini, sól, skórkę z cytryny, sodę oczyszczoną i zmiksuj ponownie, tak aby powstała jednolita masa. Wstaw do lodówki na ok. 30 minut.

Formuj zwilżonymi dłońmi kuleczki i obsmażaj w oleju roślinnym przez ok. 4-6 minut. Gotowe falafele wyjmuj na ręcznik papierowy.

Jak zrobić hummus marchewkowy?

Marchewkę pokrój na 2-3 cm kawałki, zawiń w folię aluminiową i upiecz przez ok. 30-40 minut w temp. 190 stopni. Do naczynia miksera, dodaj wszystkie składniki, ostudzoną marchewkę, utarty imbir i miksuj, dolewając wodę. Konsystencja hummusu powinna być aksamitna i niezbyt gęsta. Posmakuj i dopraw w razie potrzeby.

Jak przygotować podpłomyki?

Mąkę wymieszaj z suchymi drożdżami oraz solą. Następnie dodaj oliwę z oliwek, jogurt naturalny oraz ciepłe mleko roślinne. Wyrabiaj, aby uzyskać elastyczne ciasto. Dodaj pestki dyni. Nie powinno lepić się zbytnio do rąk. W razie potrzeby można dodać jeszcze trochę mąki, ale nie za dużo. Dodawaj tyle, aby ciasto nie kleiło się do rąk, aby wciąż pozostało miękkie i elastyczne.

Ciasto należy przełożyć do wysmarowanej olejem miski, przykryć folią spożywczą lub ściereczką kuchenną i pozostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.

Wyrośnięte ciasto należy podzielić na 8 części. Każdą część rozwałkować na owalny placek o grubości mniej więcej 0,5 cm. Kształt nie musi być regularny. Najlepiej blat i wałek podsypać delikatnie mąką.

Podpłomyki piecz z obu stron na rozgrzanej, suchej patelni.

Serwuj z oliwą czosnkową i czarnuszką.

Na zdrowie!

31 Comments

  1. Edyta

    Witaj!
    Mam ochotę wypróbować ten przepis, ale proszę sprecyzuj ilość kaszy jaglanej – jest podana tylko wartość „1/2”, myślę że chodzi o szklankę, ale mogę się mylić. Pozdrawiam serdecznie!

    • gotuj zdrowo

      Poprawiłem;-) Oczywiście chodzi o 1/2 szklanki kaszy jaglanej po ugotowaniu;-) Ściskam!

  2. Teresa

    Piękny wstęp ….jak zawsze . Same mądrości . Zdjęcia piękne . Mam nadzieję , ze mi też będzie dane odwiedzić Ziemie Świętą.
    Ja też poszczę w każdy piątek , dla mnie to juz coś naturalnego.
    Modlitwę sobie odpisałam .
    Przepis do wypróbowania
    Pozdrawiam

  3. Monika

    Witam serdecznie Panie Marku,
    Dziękuję za kolejny fantastyczny wpis i piękne zdjęcia!
    Mam pytanie odnośnie oleju kokosowego, który lubię i częst go używam.
    Spotykam się jednak z bardzo różnym opiniami na jego temat i przyznaję, że czasami zaczynam wątpić w to, czy rzeczywiście jest to zdrowy olej.
    W majowym numerze „Pani” przeczytałam artykuł Katzrzyny Bosackiej pt. ‘Kokosy na oleju’, która przekonuje, że „przeszło 90 proc. kwasów zawartych w oleju kokosowym to groźne dla naszego zdrowia nasycone kwasy tłuszczowe. To one są odpowiedzialne za powstające w organizmie zmiany miażdżycowe, zakrzepicę, pogorszenie krążenia, a w rezultacie za groźne choroby serca”.
    Dalej czytamy: „Europejska Rada Informacji o Zywności przypomina, że „tłuszcze nasycone mają olbrzymi wpływ na stężenie złego cholesterolu we krwi, a ich działanie jest najbarzdziej nasilone w przypadku kwasów tłuszczowych nasyconych o średniej długości łańcucha – laurynowego, mirystynowego i palmitynowego”. Tymczasem olej kokosowy ze wszystkich tłuszczów na świecie ma ich najwięcej: Laurynowego – 47%, mirystynowego – 14%, palmitynowego – 11%! Nieprawdziwe są też informacje o jego odchudzającym działaniu, bo kaloryczność wszystkich tłuszczów jest zbliżona (…) A to że jedząc tłuszcz kokosowy, spalamy własny, brzmi jak dobry żart”.
    I w co tu wierzyć? Czy lepiej zastąpić olej kokosowy jakimś innym olejem? Jakim najlepiej?
    Bardzo proszę o Pana opinię na ten temat.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Monika

    • gotuj zdrowo

      Droga Moniko, na początku trzeba wyjść zupełnie z innego założenia, otóż wszystkie nabyte choroby m.in miażdżyca nie borą się np. wyłącznie z rodzaju spożywanego tłuszczu…o wiele większym problemem naszej diety jest brak umiarkowania, brak aktywności, przejadanie się, stres kulturowy i przetworzone jedzenie. Człowiek obecnie częściej choruje pomimo dostępu do coraz zdrowszej żywności, ponieważ nie ma w domach kultury stołu, nie pościmy, mamy zatruty i zakwaszony organizm. Jeżeli rozpatrujemy pożywienie wyłącznie ze względu na jego skład, to staniemy się wkrótce jego niewolnikiem. Natomiast pochodzenie, sposób gotowania, natura pożywienia jest najważniejsza. Problem jest również w tym, że interpretacja jest niewłaściwa jeżeli chodzi o olej kokosowy, gdyż zawiera on średnio nasycony kwas tłuszczowy. Odsyłam do książki Bożeny Cyran- Żak, która to wyjaśnia. To jest w końcu roślinny tłuszcz i zupełnie inaczej jest trawiony oraz przyswajany niż pochodzący z produktów zwierzęcych. Ale najważniejsza jest jego natura. Jak wiemy tłuszcz kokosowy jest termicznie ciepły w procesie trawienia, natomiast tak promowany olej lniany jest np. chłodny, oczywiście tez jest wyjątkowo dla nas zdrowy. Osoby wychłodzone natomiast, bez w względu na zawartość będą się lepiej czuły na tłuszczu kokosowym i szybciej będą go trawić. Nawet tłuszcz gęsi dla osoby niedoborowej będzie w regeneracji substancji lepszy niż olej lniany! Używamy w naszym domu bardzo dużo oleju kokosowego;-) Nawet jako kosmetyk!…nasza młodsza córka robi naturalne mydła i pillingi do ciała z jego użyciem…Ściskam!

  4. Monika

    Dziękuję serdecznie za wyczerpującą i przekonującą odpowiedź Panie Marku!
    Pozdrawiam ciepło,
    Monika

  5. tomtom

    Trochę nie w temacie, ale właśnie dowiedziałem się o istnieniu tzw. parownika bambusowego. Podobno tradycyjnie używa się go w kuchni azjatyckiej. W związku z tym jestem ciekaw opinii autora bloga na temat tego „urządzenia”.

    Mam zamiar zacząć gotować na parze. W pierwszej kolejności wybór padł na garnki, bo parowar jako urządzenie elektryczne działa lepiej, gdy się je podłączy do prądu, a ten kosztuje chyba więcej niż gaz. Poza tym ceny parowarów dość wysokie, a to takie plastikowe i jeszcze będzie dodatkowe miejsce zabierać w ciasnej kuchni.
    Przypadkowo trafiłem na ten parownik, i właśnie tę opcję w tej chwili rozważam. Czy słusznie?

    Przy okazji chciałem spytać jak z gotowaniem kasz i ryżu na parze w ogóle. Sypkie to to, wpadać pewnie będzie do otworów na parę. Z niektórymi parowarami są jakieś specjalne pojemniki, a jak z garnkami lub parownikami?

    Z góry dziękuję za wszelkie uwagi. Pozdrawiam 🙂

    • gotuj zdrowo

      Polecam! …mam od lat parownik bambusowy…jest doskonały, a do sypkich produktów wystarczy wyłożyć pergaminem i gotować z radością! Ściskam;-)

    • tommtom

      Dziękuję marku za odpowiedź! Przekonałeś mnie 🙂

      Znalazłem parownik 20cm, dwa piętra za 36 zł? Dobra cena? 😉

      A jakieś przepisy tu na blogu z użyciem tego cuda są? Chciałbym w tym przygotowywać mięso, i zastanawiam się jak to najlepiej zrobić, marynata czy po prostu same przyprawy, czy może dodane do gotującej się niżej wody?

    • gotuj zdrowo

      Gratuluje!…przepis jest jeden na blogu..http://gotujzdrowo.com/pierozki-z-dynia-i-groszkiem-bezglutenowe/
      W parowarze świetnie możesz przygotować rybę z marynatą imbirowo- czosnkową, dodaj odrobinę sosu sojowego! Brokuł, marchewka plus np. komosa ryżowa i masz pyszne zdrowe danie;-) Sciskam!

  6. Teresa

    Właśnie też planowałam kupic parowar … i kupię bambusowy / nawet nie wiedziałam że taki jest/ Fajna stronka na dokształcanie się .
    Marku a córcia może ujawnić sekret robienia mydełka?

  7. Ewa

    Witam Panie Marku.
    Chciałam zapytać czym można jakoś zastąpić mąkę kasztanową w podpłomykach?

    Pozdrawiam serdecznie

    • gotuj zdrowo

      Droga Ewo, można ja pominąć i zwiększyć orkisz lub dodać trochę mąki jaglanej…Ściskam;-)

  8. karolina

    Falafele na pewno mają być zmiksowane z cieciorki namoczonej, ale NIE ugotowanej? To tak można? 🙂

  9. Jolka Fasolka

    O rany, super blog :)) Tylko szkoda, że czcionka taka mała. Nie lubię siedzieć bezpośrednio przy laptopie (poza tym nie jest zdrowo) i mam problem z czytaniem… :] Ale i tak tutaj zostanę, bo super blog i przepisy dla matki Polki też są :)) Pozdrawiam serdecznie

    • gotuj zdrowo

      Witaj na jaglanym blogu;-) Ciesze się, że jesteś z nami…Gotuj zdrowo, radośnie i twórczo! Ściskam!

  10. Ania

    Po spróbowaniu podpłomyków zrozumiałam zdanie ze wstępu o „drodze do pełni szczęścia” 🙂 Cudowne!Bardzo dziękuję za wspaniałe przepisy!Serdecznie pozdrawiam

  11. Asia

    Witam serdecznie,

    przepis doskonały 🙂 Polecam również upiec falafele na blaszce, nie trzeba stać przy patelni, ….i jest więcej czasu na pozostałe dania (szczególnie jak się ma małe dzieciaczki). Pozdrawiam 🙂

  12. Marek K

    Marku – chyba nie napisałeś na którym etapie dodać kasze jaglaną do falafli… razem z rukolą? (Zapomniałem i dodawałem później,..)

  13. Gosia

    Ile wcześniej trzeba namoczyć ciecierzycę?

    • gotuj zdrowo

      Gosiu, na całą noc…następnie gotowanie ok. 50 minut lub można użyć alternatywnie konserwową cieciorkę, która jest już ugotowana… wiem, że w Kauflandzie pojawiła się bardzo smaczna… z ekologicznych upraw;-) Ściskam!

  14. Jolanta

    Czy można mąkę orkiszowa zastąpić inną?

  15. Joanna

    Ja nie jestem osobą mega wierzącą ale Twoje przepisy i ten blog jest wspaniały !!!

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.
Required fields are marked:*

*

WP-SpamFree by Pole Position Marketing