© 2014 gotuj zdrowo. All rights reserved.

Orkiszowe makówki z żurawiną i daktylami

Święta Bożego Narodzenia tuż, tuż. Staropolskim zwyczajem trzeba okrasić nasze stoły ulubionymi daniami, aby wspólnie przeżywać ten wyjątkowo radosny czas narodzin naszego Zbawiciela. To dla mnie szczególnie ważny moment odrodzenia duchowego i zawsze z wielką zadumą, wspominam przeszłe czasy, kiedy to nie było tak wiele komercyjnego zamętu. Cóż, na szczęście wolna wola daje nam możliwości wyboru i coraz więcej z nas zaczyna odkrywać, potrzebę minimalizmu i skromności. Wręcz bezinteresownej pomocy potrzebującym i głębszej modlitwy za pokój na świecie, a nie tylko uganiania się za zakupami. Świadome zanurzenie się w największą tajemnicę wszechświata, czyli pamiątkę przyjścia na świat Syna Człowieczego, odkrywa nam, jak wielka jest miłość Boga do nas i refleksję o tym, że żyjemy wręcz w czasach ostatecznych, gdzie Bóg potrzebuje nas chyba bardziej niż my Jego. Świeccy chrześcijanie powinni jeszcze z większym zaangażowaniem, głosić dobrą nowinę.

Z pewnością dzisiejszy wpis możne przeczytać ktoś, kto również prowadzi blog kulinarny, jest głęboko wierzący, pragnie dobra wspólnego i nie wstydzi się Jezusa. Zachęcam Was wszystkich, aby pisać na blogach o tym wielkim bogactwie duchowym, jakie daje nam, wielbienie Naszego Zbawiciela i głoszenie prawd ewangelicznych. Nowa ewangelizacja, którą rozpoczął nasz św. Jan Paweł 2, musi się rozwijać, na wszystkich możliwych poziomach życia społecznego, a blog jest obecnie doskonałym kanałem dzielenia się miłością. Tylko wtedy możemy coś zmienić, kiedy będziemy działać. Warto czasem napisać kilka zdań przy wybranym przepisie o bożej miłości, chociażby dla jednej osoby, która poczuje radość, że jest nas kochających Jezusa więcej.

Żyjemy w czasach globalnego połączenia w internecie i dobra nowina, może dzięki naszemu „chceniu” rozprzestrzeniać się bardzo szybko, ale wszystko zależy wyłącznie od naszej woli oraz bożego miłosierdzia. Łatwo pisze się obecnie, to co jest modne, na czasie i co ludzie chcą czytać, zbierając lukratywne komentarze, oklaski i lajki;-) Natomiast Kościół obecnie wielu osobom jest nie po drodze, a my do niego choć uczęszczamy, już poza Kościołem wstydzimy się niestety czasami Jezusa na wskroś.

Z drugiej strony bardzo odważnie podchodzimy do krytykowania siebie nawzajem, co widać na wielu przestrzeniach internetowych i w milionach komentarzy, natomiast zbyt mało piszemy o przebaczaniu, miłości i pojednaniu w duchu Jezusa Chrystusa, który jest naszą drogą, prawdą i życiem. Życzę wszystkim, którzy mają to pragnienie, ale jeszcze nie przełamali się do głoszenia Ewangelii, aby otworzyli serca i stali się pomostem dla Bożego działania. Bóg kocha nas do szaleństwa, pragnie uzdrawiać świat, ale potrzebuje nas do głoszenia tej Prawdy. Jutro narodzi się Jezus, który oddał życie za nasze grzechy i jego największym pragnieniem jest odwzajemnienie tej miłości. Dziękuję wszystkim, którzy odpowiedzą na moje wezwanie;-) Do dzieła!

Pomimo dużej ignorancji medialnej i społecznej zarówno Kościoła, jak i Ewangelii jako źródła prawdy, tak czy inaczej zawsze możemy w ten wyjątkowy czas, spróbować otworzyć nasze serce na Chrystusa, który kołacze i nieustannie pragnie nas uzdrawiać. Z pewnością pomoże nam w tym wstawiennictwo naszych polskich świętych: Faustyny Kowalskiej i Jana Pawła II. Warto zgłębiać wielką tajemnicę ich życia, spoglądając z dumą w lustro, że jesteśmy Polakami. Jednak bez udziału naszej wolnej woli i pragnienia prosto z serca, paradoksalnie nasz Ojciec, choć jest Bogiem Wszechmogącym, nie może wiele uczynić. I tutaj mamy odpowiedź, dlaczego cierpimy.

Wolność człowieka, oczywiście żyjącego w wolnym kraju, to największy dar od Boga, od Tego, który nie narzuca nam niczego. Daje we wszystkim wolny wybór, ale obecny świat pokazuje, że bez Jego uczestnictwa, zamieniamy świat w coraz głębszą otchłań cierpienia. Zachodni model świata, choć udoskonalony poprzez wykształconego i utalentowanego człowieka coraz częściej „swój” sukces zawdzięcza wyłącznie sobie, zapominając o tym, że bez udziału Boga Stwórcy nie jest w stanie ruszyć choćby palcem u nogi. Temat do kontemplacji dla poszukujących prawdy, również dla miłośników programów typu „Discovery”…

Często, kiedy w pogoni za sprawami materialnymi nie dostrzegamy wielkiego miłosierdzia bożego, dla nas utrudzonych i bardzo zapracowanych, Boże Narodzenie zamiast kolejnego „długiego weekendu” może wnieść wielkie i spektakularne uzdrowienia do życia w godności dziecka bożego i jest to błogosławiony czas do naszego ponownego nawrócenia. Kiedy sprawdzimy tak naprawdę, co oznacza biblijne nawoływanie Jezusa, czyli słowa „nawróćcie się”, to w dokładnym tłumaczeniu na język polski, oznacza po prostu „myśl inaczej!” Kiedy tkwimy w naszej ulubionej strefie komfortu, czyli w naszym wygodnym Ja, często trudno dopuścić cokolwiek innego. Tymczasem adwent oraz Boże Narodzenie, to najlepszy czas, aby z ufnością otworzyć serce na nadchodzącego Jezusa.

Zachęcam Was również, aby nie przegapić tego wyjątkowego momentu i podejść z radością do naszego Zbawiciela, przyozdobionego cudownymi sakramentami, które nam pozostawił, dając jednocześnie niezawodne lekarstwo dla duszy. Post, spowiedź święta, pokuta i Eucharystia wielu kojarzą się obecnie z czymś obciachowym i niedorzecznym, jednak to one oczyszczają ducha i odradzają w nas pragnienie miłości ku Bogu. Tak samo, jak niestrawione pożywienie, które zatruwa nasze jelita, podobnie toksyczne myśli zatruwają naszą duszę.

Pamiętajcie, że mimo iż my zapominamy o Jezusie, On o nas nie zapomniał. Wręcz przeciwnie! Jezus jest żebrakiem naszej miłości. Przy okazji zachęcam Was do przeczytania objawień Cataliny Rivas, gdzie Jezus „obnaża” przed widzącą swoje wielkie pragnienie naszej miłości. Zresztą sam przekonuję się w mojej praktyce, dieto-terapeutycznej jak Jezus, bardzo pragnie dotrzeć do wielu zatwardziałych jeszcze serc, ze swym niezmierzonym Miłosierdziem, a my Go niestety pochopnie odrzucamy. Szczególnie dziś woła do chorych i utrudzonych, którzy sami dźwigają ciężar choroby, a nie chcą zrealizować i przyjąć Jego recepty na życie pełne miłości. Jest to o tyle intrygujące, że kiedy lekarz zapisuje nam leki i kieruje nas na badania, niejednokrotnie bardzo drogie, to cierpliwie spędzamy czas w kolejkach, skrupulatnie realizując zalecenia lekarza, płacąc za wszystko krocie. W dążeniu do zdrowia nie ma nic złego, ale nie potrafimy skorzystać z najprostszej i bezpłatnej recepty na zdrowie duchowe, którą podje nam Jezus w Ewangelii według św. Mateusza (11,28-30)

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”

Najczęściej odpowiadamy „nie interesuje mnie to”. Nie mamy obecnie czasu nawet na krótką modlitwę, o którą tak prosi nas w objawieniach medjugorskich Matka Boża. Od prawie 30 lat nawołuje, że gdybyśmy zobaczyli, jak wpływa na nasze obecne i przyszłe, życie codzienna modlitwa widziana z perspektywy Nieba, to modlilibyśmy się nieustannie w każdej wolnej chwili.

Polecam czytać przytoczony dziś fragment Ewangelii właśnie w nadchodzące święta, nieustannie prosząc Jezusa, aby tymi słowami, a szczególnie ostatnim zdaniem uświadamiał nam, że warto rzucić się z całym naszym życiem w Jego ramiona. Zrób to najlepiej teraz;-)

Sprawa z zawierzeniem Bogu, naszego życia niby niezwykle prosta, a jednak dla wielu z nas okazuje się największym z lęków. Nie zdajemy sobie sprawy, że za naszym największym strachem, najczęściej kryje się nasze największe życiowe zwycięstwo. Niestety potępiamy bardzo łatwo Kościół, którego po prostu nie rozumiemy. Niedoczytana Biblia i brak zrozumienia Ewangelii, zatrucie medialną papką, pokrętnych wiadomości, działa na nas toksycznie. Zamiast modlić się za Kościół, rzucamy w niego „starymi butami”. Żyjemy wspomnianą, zbiorową psychologią tłumu. Nasza wyobraźnia to jednak zdradliwy przyjaciel, a warto zapamiętać, że przez te same wrota wchodzą choroba i zdrowie. Nasze największe życiowe wyzwanie, czyli wolna wola, staje się niestety naszym wielkim wyzwaniem w świecie wypchanym po brzegi informacją i w takiej zamglonej optyce, trudno odkryć prawdę. Na szczęście ignorowany gość, szybko sobie odchodzi. Kiedy, więc nieustannie zapraszasz Jezusa do swojego życia i zamykasz się świadomie na zło, a zamiast krytykować i oceniać, modlisz się o przymnożenie wiary oraz zrozumienie bożego miłosierdzia, odkrywasz siłę i moc uzdrowienia Twojego życia przez Boga. Natychmiast! Sam tego doświadczam i widzę, ile przegapiłem lat, a szczególnie zdałem sobie z czasem sprawę, jak bardzo Jezus szukał mnie poprzez moich rodziców, opiekunów i wielu innych otwartych na Niego ludzi, których spotykałem. Obecnie odwróciło się wszystko i doświadczam, jak Bóg szuka i działa teraz przeze mnie. Pamiętajcie, że szczególnie każdy, kto przyjął chrzest, choćby wyrzekał się obecnie Boga na szczytach wieżowców, będzie do końca miał „niebiański gończy list” wołania o miłość i nawrócenie!

Największym z cudów, jakich mogłem doświadczyć, jest to, że na moich życiowych porażkach, Jezus buduje mój największy sukces. Chociaż warto pamiętać, że to słowo osobiście rozpatruje w kategoriach czysto duchowych. Sukces to dla mnie brak samotności, gdyż już we mnie mieszka Jezus, przyjaciel. Mogę z Nim rozmawiać o najdrobniejszych sprawach, bez końca i bojaźni, że się obrazi. Oddał za mnie życie! On nie oczekuje od nas, oprócz miłości nic więcej. Jesteśmy Zbawieni z wiary w Jezusa i naśladując Go, doświadczamy Jego obecności w Eucharystii.

Jezus w objawieniach do św. Katarzyny mówi tak… ” Wielkie dzieła czynię sam. Jeżeli Tobie w życiu coś nie wychodzi, nie rób tego. Oddaj mi tylko swoje serce” Nam jednak wydaje się, że Jezus zmieni nam życie, na takie, które nie będzie nam się podobało i tkwimy latami w duchowej agonii, a to największy błąd w myśleniu, gdyż żyjemy w naszych strefach komfortu. Zarówno, kiedy mamy nadmiar bogactwa i kiedy znajdujemy się w beznadziejnej sytuacji. Natomiast Jezus nie może się doczekać, kiedy oddasz mu świadomie ten ciężar, gdyż materialny dobrobyt jest również ciężarem, często wręcz niewyobrażalnym i coraz częściej pogoń za nim rozbija życie w Prawdzie. Kiedy zaprosisz Jezusa, cierpienie nie zniknie jak po wypiciu eliksiru Asterixa, ale kiedy przyjmiesz Jego zaproszenie, natychmiast poczujesz, że jest ktoś, kto będzie Cię wyprowadzał z ciemności, uleczy najpierw twoje serce i nigdy Cię nie opuści. Nawet kiedy staniesz na krawędzi życia i śmierci, gdzie choroba może być, nieznośna i wielkim ciężarem, możesz być pewien, że On się Tobą nigdy nie znudzi, gdyż Nas stworzył z miłości. Przyjmie nas do Królestwa Bożego bez cienia grzechu i chorób, a wyobraź sobie jeszcze, że taki stan możesz odczuwać wiecznie! Ale czy trzeba naprawdę wykonać „wielką rzecz”, aby się tam dostać? Nie…wystarczy uwierzyć w Jezusa i żyć Ewangelią;-)))

Dziś czuję się w Jego ramionach jak makowa panienka, z bajki pod tym samym tytułem z mojego dzieciństwa. Wolny od pogoni za wszelką cenę, choć oczywiście nie jestem nawiedzonym i egoistycznym obywatelem świata, który nie doświadcza biegu codziennych spraw i problemów, ale z Jezusem każdego dnia odkrywam tęsknotę za Bogiem Miłosiernym i tegoż miłosierdzia życzę Wam na ten świąteczny czas z głębi serca, abyście najbardziej mogli poczuć dotyk bożej Miłości, a nie wyłącznie skomercjalizowanych świąt pod tytułem „Merry Christmas”.

Lądujemy;-) Rozpisałem się, ale warto było, choćby dla jednego z was, być może szukających właśnie przepisu nie tyle na makówki, ile na powrót do naszego Taty;-)

Mak w naszej kulturze stołu odgrywa wielką rolę, jednak tak samo, jak nasza iście polska ryba, czyli karp spotykamy wyroby z maku najczęściej w okresie świątecznym. Jednak warto zmienić ten zwyczaj i dzisiejszy przepis, będzie doskonały na każdą wyjątkową okazję w ciągu roku. Kiedy zapragniecie zaskoczyć najbliższych oraz miłośników makowych specjałów zdrowym deserem, polecam cudowne orkiszowe makówki.

Mak bogaty w komplet witamin A,D,E, które są, jak wiadomo rozpuszczalne w tłuszczach, posiada również witaminę C, która kojarzy nam się wyłącznie z owocami. Jest także doskonałym źródłem wapnia, czyli budulca naszych kości. W 100 g maku znajduje się, aż 1266 mg wapnia. Jeżeli, więc pragniecie wzbogacić konkretnie organizm w wapń, nie spożywając nabiału, wystarczy przygotować kutię z maku, daktyli i komosy ryżowej, która ma dziesięć razy więcej wapnia od mleka! Mak zawiera sporo żelaza oraz miedź, mangan, magnez, fosfor i cynk. Warto zwrócić uwagę, że kombinacja magnezu i wapnia reguluje poziom cholesterolu, kiedy oczywiście ten jest podwyższony, mówimy o jego złej frakcji. Zresztą na marginesie dodam, że nieliczne firmy produkujące suplementy konfigurują takie połączenie pierwiastków, dobrze wiedząc o tej synergii. Pisała już o tym, nawet w swoich publikacjach Irena Gumowska, znana nam propagatorka zdrowszego odżywiania w latach 80-tych, kiedy o takich wyizolowanych suplementach, można było pomarzyć, a odpowiednia dieta była w zasadzie jedyną drogą do cholesterolowego nawrócenia;-)

Tymczasem obecnie w sklepach ze zdrową żywnością, można już nawet zakupić olej makowy, który według przeprowadzonych badań, reguluje pracę nerek i wątroby. Dzięki zawartości w oleju makowym nienasyconych kwasów tłuszczowych głównie tych z grupy omega-6 przyśpiesza się gojenie ran. Można kupić ten wyjątkowy olej w sklepach ze zdrową żywnością, najlepiej dodawać go do dressingów sałatkowych.

W opisach dietetyki TMC nie ma zbyt dużo informacji o maku, chyba ze względu na jego znikome występowanie w krajach azjatyckich. Paul Pitchford w „Odżywianiu dla zdrowia” podkreśla jednak dobre działanie maku, zresztą oprócz migdałów, pestek dyni, siemienia lnianego, orzechów włoskich oraz kiełków słonecznika, jako produktu usuwającego złogi tłuszczowe i cholesterolowe, co pokrywa nam się z jego synergicznym działaniem wyżej opisanej korelacji, czyli występującego obficie w maku zarówno magnezu i wapnia. Warto jednak pamiętać, że mak ma działanie usypiające i nie warto przesadzać z jego spożyciem. Osoby z niedoborowymi zaparciami, mogą sobie jednak z makówkami w te święta trochę pofolgować, szczególnie ze względu na nawilżającą masę z maku i daktyli, którą dodałem do orkiszowego ciasta. Pamiętajcie, aby nie popijać w trakcie oraz do godziny po ich spożyciu, gdyż wtedy nie będzie właściwego działania, a makówki będą trudniej strawne. Mamy dziś, więc kolejne słodkie grzeszki w naszej kolekcji, zresztą jeden z moich ulubionych deserów na święta Bożego Narodzenia!


Składniki na ok. 20 makówek:

Do ciasta

500 g mąki orkiszowej
200 ml ciepłego mleka roślinnego
4  żółtka w temperaturze pokojowej
150 g masła
120 g cukru trzcinowego nierafinowanego
40 g drożdży świeżych

Masa makowa

50 g  drobno posiekanych migdałów
50 g drobno posiekanych orzechów włoskich
50 g kandyzowanej skórki pomarańczowej
25 ml ciemnego rumu (opcjonalnie)
100 g żurawiny
100 g rodzynek
20 daktyli
2 łyżki miodu
500 g suchego maku
750 ml mleka roślinnego (migdałowe)

Przygotowanie:

Drożdże rozetrzeć z łyżeczką cukru. Dodać 50 ml mleka i tyle mąki, by zaczyn miał konsystencję gęstej śmietany (około 2-3 łyżek). Dokładnie wymieszać. Rozczyn przykryć i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

Masło rozpuścić w rondelku, odstawić do przestudzenia.

Do drugiej miski wsypać resztę mąki. Żółtka utrzeć z cukrem na puszystą masę. Do mąki dodać wyrośnięte drożdże, resztę ciepłego mleka (150 ml), a następnie masę żółtkową. Wyrabiać ciasto, aż składniki połączą się, tworząc jednolitą masę (ciasto może być nieco klejące).

Dodać masło i wyrabiać dalej, aż ciasto będzie odstawać od ręki lub ścianek misy. Ciasto powinno być dość miękkie, nie powinno mocno się kleić, ale jeśli byłoby zbyt klejące, można dodać odrobinę mąki i jeszcze przez chwilę wyrabiać, ale nie należy z nią przesadzać, bo ciasto zamiast mięciutkie i rozpływające się w ustach wyjdzie nam suche i twarde.  Należy pamiętać, że podczas wałkowania, będziemy ciasto podsypywać na stolnicy mąką, by nie kleiło się do wałka i stolnicy, więc odrobinę mąki dodamy jeszcze podczas samego wałkowania.

Wyrobione ciasto przykryć czystą ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na około 1 i 1/2 godziny.

Masa makowa

Mak zalać ok. 750 ml mleka roślinnego (musi pokryć cały mak) i gotować ok. 40 min. Daktyle zalać wrzątkiem na ok. 30 min. Następnie zblendować.

Mak dokładnie odsączyć z nadmiaru mleka. Zemleć dwukrotnie w maszynce z gęstym sitkiem. Daktyle dodajemy do masy. Rodzynki i żurawinę posiekać i dodać do masy makowej. Kolejno dodajemy resztę składników. Wymieszać dokładnie. Białka ubić na sztywną pianę. Dodać do masy makowej, wymieszać.

Wyrośnięte ciasto podzielić na dwie równe części, każdą rozwałkować podsypując mąką, na prostokąt o grubości ok. 5 mm. Nałożyć po połowie masy makowej i rozłożyć na grubość 0,5 cm, na każdy prostokąt, zostawiając wolne brzegi wzdłuż tak, aby je zawinąć na masę.

Potnij zawinięte ciasto z masą makową na 3-centymetrowe pasy i w nich zrób nacięcia wzdłuż, tak aby powstały tzw. „spodnie” Nałóż na siebie obie „nogawki” tak, ab powstała makówka. Pozostaw ciasteczka na kilka minut na blaszce wyłożonej pergaminem, następnie posmaruj roztrzepanym jajkiem i posyp pokruszonymi migdałami lub orzeszkami laskowymi. Piecz w temp. 180 stopni przez ok. 15 minut.

Na zdrowie!

16 Comments

  1. mo

    To jest naprawdę wspaniałe, że mówi Pan o najważniejszych sprawach, że we wszystkim co Pan robi- także w blogu- stawia Pan w centrum Jezusa! 🙂

    pozdrawiam!

  2. mama alergika

    Jak zwykle przepysznie 🙂 Pozdrawiam

  3. mama alergika

    Wzajemnie Szczęśliwego Nowego Roku i wielu sukcesów życzę. Bardzo chętnie tutaj zaglądam w poszukiwaniu zdrowych smakołyków i cennych porad zdrowotnych. To takie 2w1 . Dziękuję bardzo 🙂

    • gotuj zdrowo

      Witaj;-) …dziękiję i z radością startujemy w Nowy Rok, będzie duuuuużo wiedzy oraz kulinarnych inspiracji! Sciskam;-)

  4. mama Aspi

    Panie Marku.
    Jakie produkty poleciłby Pan dla dziecka z Zespołem Aspergera? Przede wszystkim wpływające na koncentrację…

    • gotuj zdrowo

      Poproszę o pytanie mailem…trzeba zadač kilka pytań,ponieważ to zawsze jest indywidualny proces przebiegu schorzenia;-)…postaram się jak najszybciej odpowiedzieć…Sciskam!

  5. Laura

    Piekny wpis, dziekuje za duchowe i fizyczne pokrzepienie! Bozej milosci i pokoju na kazdy dzien Nowego Roku zycze Ci oraz duzo ciekawy pomyslow kulinarnych 🙂
    – stala czytelniczka

    • gotuj zdrowo

      Witaj Droga Lauro;-) dziękuję i gorąco pozdrawiam…duuuuużo błogosławieństwa na Nowy Rok! Sciskam;-)

  6. Ewa

    Czy w wersji bezglutenowej można zrobić takie śliczne makówki ?

    • gotuj zdrowo

      Tak Ewuniu, mozesz dodac make ryzowa zamiast orkiszowej do ciasta i troche jaglanej oraz wiecej bialka od jajek aby zwiazac mase…Sciskam!

  7. kasia J

    Mam zamiar wykonac to cudo tylko przyznaje szczerze nie wiem jak otrzymać kształt. wszytko jasno opisane ale jednak mam problem :)z tymi nogawkami. Czy jest mozliwość otrzymac zdjecia z wykonania????

    • gotuj zdrowo

      Kasiu, postaram się dodać zdjęcia, ponieważ przed świętami będę przygotowywał te ciasteczka:-) Ściskam!

  8. Marta

    Panie Marku, czy zamiast żółtek można użyć do związania masy siemienia lnianego?

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.
Required fields are marked:*

*

WP-SpamFree by Pole Position Marketing