© 2017 gotuj zdrowo. All rights reserved.

Pieczone warzywa z komosą ryżową lub kaszą jaglaną

Jesteśmy obecnie w początkowej fazie przejściowej, kiedy wchodzimy w wiosenną aktywność żywiołów, wiemy bowiem, że Matka Ziemia zaczyna pobudzać wzmacniająco wzrost sił życiowych w roślinach, tym samym nasz organizm jako mikrokosmos odpowiada energetycznie pewną zmianą metaboliczną. Można powiedzieć, że za chwilę zacznie się większy apetyt na zupełnie nowe smaki. Nasz organizm powinien nas zgodnie z powyższym, poprowadzić do pewnej redukcji i zmiany, tak aby wejść niejako intuicyjnie w fazę umiarkowania i odnowy postu. Nie bez przyczyny zaczyna się dziś w kulturze chrześcijańskiej Wielki Post, który powinien w nas wzbudzić głębszą refleksję do pewnego zatrzymania się, spojrzenia na swoje życie z perspektywy, dokąd zmierzamy, jaki jest ostateczny cel naszego życia i co najważniejsze Kto za tym wszystkim stoi? Jednym słowem warto „wrzucić” wsteczny bieg i nieco przeparkować duszę na miejsce dla nawracających się:-) Każdy, kto stanie więc w świetle Jezusa Chrystusa i wejdzie z Nim świadomie i co najważniejsze szczerze w tajemnicę postu, zobaczy jak cenne jest to zapomniane już duchowe oręże w walce z naszymi słabościami. Szczególnie do budowania życia w wierze, cnocie i w relacji z najbliższymi. Nie pisałbym tego gdyby nie fakt, że podejmuję od lat post przynajmniej raz w tygodniu.

Post dziś jest nudny i niewygodny, ponieważ absolutnie został wyparty przez kulturę nadmiaru i łakomstwa. W książce „Sztuka zachowania umiaru” zresztą u mojego ulubionego kaznodziei, benedyktyna Aselma Gruena przeczytamy, że „człowiek podejmuje dziś najczęściej wyłącznie wysiłek, nie po to aby z czegoś zrezygnować, lecz po to by przeżywać jeszcze większą przyjemność” Pozostawiam was na chwilkę zadumy z tą myślą i szczególnie polecam wspomnianą lekturę na okres Wielkiego Postu. Autor krótko i zwięźle, w niezwykle lekkim i zrozumiałym języku, opisuje jak poradzić sobie w wielu sytuacjach, kiedy nasze zmysły szaleją na hasła typu: zjeść, kupić, sprzedać, zobaczyć, pojechać, oglądać etc. Jednym słowem, jak przeskoczyć na wolniejszy tryb w „konsumpcyjnym pendolino„ ale jednocześnie jak doświadczać wewnętrznego szczęścia oraz co najważniejsze „duchowego dobrobytu”, zamiast w życiu pełnym stresu kulturowego i wręcz epidemii chorób nowotworowych pogrążać się w społecznej rozpaczy. Warto w tym czasie Wielkiego Postu również o niezwykle ważną refleksję duchową, że lekarstwo na raka jest już od bardzo dawna!!! Wszystkie nasze choroby nowotworowe zostały bowiem przybite do krzyża wraz z Jezusem już ponad 2000 lat temu! Pamiętajmy, że to najcenniejsze źródło nadziei, której już nikt nigdy nam nie odbierze! Oczywiście w przypadku kiedy staniemy przed Bogiem z wiarą w Jezusa, jako Zbawiciela.

Jeżeli nie wejdziemy wraz z Chrystusem w najbliższe tygodnie w takie bliskie relacje, zignorujemy sakrament pojednania i co najważniejsze nie zanurzymy się w tajemnicę Eucharystii, przegapimy podczas Wielkiego Postu wielką łaskę odrodzenia do godności dziecka Bożego. Nie „zajarzymy”, mówiąc nowoczesnym slangiem, że przed każdym kto w Niego uwierzy, wyłania się radosny horyzont życia wiecznego, co dla wielu dziś brzmi, jeszcze tak bajkowo i czasem w kulturze poprawności politycznej, wręcz obciachowo.

Kiedy więc przemaszerujemy przez Wielki Post wyłącznie w iluzji doczesności i chwilowej przyjemności, zrobimy sobie tylko Jaglany Detoks aby zgubić kilka kilogramów, to dalej zapętlimy się bez cienia zmiany wyłącznie w konsumpcyjne życie, okraszone wszechobecną mantrą „nie ma czasu i cierpliwości dla Boga”. W takiej psychologii tłumu, będziemy wyłącznie narzekać, że Kościół jest beznadziejny, że politycy są do niczego, aby w Wielką Sobotę poświęcić kolorowe jajka. Uciekając z Kościoła w podskokach przed spojrzeniem rodaka do swojego ciepłego fotela, będziemy prawdopodobnie odliczać minuty do tego, kiedy przez nasz układ trawienny zaczną się przemieszczać kilogramy jedzenia, w końcu aby po świętach stanąć na wadze i powiedzieć: „O Boże, znowu przytyłam!!! Cóż, zrobię kolejny detoks!”

Pamiętajmy, że detoks wyłącznie względem ciała, czy to jaglany, czy cukrowy, czy warzywno-owocowy, to nie jest absolutnie post w duchu jedności z Bogiem. Jezus mówi o sobie „Jestem chlebem życia”, jak przeczytamy u Ewangelisty Jana. Nie mówi więc,  „Jestem bananem życia, kaszą jaglaną życia, czy sokiem wyciskanym ślimakowo życia”. Dlatego warto podkreślić, że Jaglany Detoks jest wyłącznie bramą do odnowy postu, w którego centrum powinna być ostatecznie żywa relacja z Jezusem i zjednoczenia przy stole Eucharystycznym. Przypomnijmy jeszcze podręcznikowo, że detoksykacja, potocznie mówiąc detoks, po łacinie detoxicatio, znaczy nic więcej jak „usuwanie toksyny” Nie ma to więc nic wspólnego z postem, o którym czytamy w Piśmie Świętym. Jednak każdy kto podejmie detoks w świetle odkrywania wspomnianej tajemnicy Boga, ze szczerą intencją nawrócenia, powinien zrozumieć, że celem postu Jezusa na pustyni jest uświadomienie każdego z nas, o tym że Jezus stawia zawsze Słowo Boże powyżej pokarmu doczesnego. Zachęcam w tym miejscu każdego wierzącego chrześcijanina do chociaż jednego dnia postu na chlebie i wodzie, aby poczuć choć w mikroskali 40 dniowy post Jezusa na pustyni. Jaglany Detoks może nam w tym bardzo pomóc. Co najważniejsze warto spróbować zrozumieć w tym czasie detoksu wartość pokarmu duchowego, jakim jest Słowo Boże. Jak tego dokonać piszę w 2 części moje książce  „Jaglany Detoks…kolejny krok”

Każdy kto pochyli się nad tym naprawdę szczerze, może nasycić się również większą wiarą we wspomniany pokarm nieśmiertelności, który każdego dnia oferuje nam sam Jezus w sakramencie Eucharystii. Po to właśnie cierpiał On, tak bardzo za nas wszystkich na krzyżu. Przyjmowanie go jak najczęściej jest więc najszczerszym wyrazem miłości względem Boga. Chociaż rytuał eucharystyczny jest dla wielu, szczególnie młodych ludzi coraz mniej zrozumiały, warto właśnie teraz pochylić się nad tajemnicą Wielkiego Postu, który prowadzi nas do tego, dlaczego Jezus zawiera w chlebie pamiątkę Siebie. Dziś w kulturze marnotrawstwa chleb jako symbol staje się banalny, symbolicznie małowartościowy, półki sklepowe uginają się bowiem od jego rozmaitych rodzajów, stąd może pojawić się w nas podobne przekonanie o mglistej wartości tajemnicy Boga w Eucharystii. Prawdziwy post uczy nas jednak kultury chleba!

Zachęcam dziś wszystkich, aby nie czekać z pojednaniem do samych Świąt Wielkanocnych, tylko już teraz wejść do „duchowej pralki” aby poczuć tym samym bliższą relację z Jezusem. Tak aby w okresie całego Wielkiego Postu przyjąć Jego obietnicę z większą ufnością „Kto spożywa ten chleb będzie miał życie wieczne”, co najważniejsze wsłuchiwać się w codzienne zaproszenie Jezusa, które wypowiada kapłan podczas każdej Mszy Świętej „ Błogosławieni, którzy zostali wezwani na Jego ucztę” Wyjdźmy więc z naszych cieplutkich i wygodnych „youtubowych kościołów” i wejdźmy jak najczęściej w żywą relację z Jezusem, który każdego dnia woła „To jest moje ciało i krew”. Módlmy się o taką łaskę przeżywania Wielkiego Postu w każdym położeniu dla nas i naszych najbliższych.

Lądujemy! Dzisiejszy przepis to niezwykle proste i kolorowe danie, które obecnie w rożnych konfiguracjach wcinam bardzo często, czy to na śniadanie, obiad, czy nawet na kolację. Pieczone warzywa w połączeniu z kaszą jaglaną lub komosą ryżową, jak w dzisiejszym przepisie to idealny posiłek który odżywia, rozgrzewa i dodaje uczucia lekkości…

 

Składniki na 1-2 osoby

1/2 batata
1 mała średnia czerwona lub szalotka
1/2 fenkułu
1/2 bakłażan
6-8 brukselek
1/2 cytryny (opcjonalnie)
1 czerwona papryka
2-3 ząbki czosnku
2-3 gałązki rozmarynu lub tymianku
1/3 szklanki oliwy
1/3 łyżeczki mielonych nasion kopru włoskiego
1/3 łyżeczki mielonych nasion kolendry
sól morska lub himalajska do smaku
1 szklanka ugotowanej komosy ryżowej

owoc granatu (opcjonalnie)

Przygotowanie:

Warzywa umyj i potnij w kawałki o podobnej wielkości. Dodaj do naczynia żaroodpornego, dodaj przyprawy, skrop oliwą, dopraw solą i zapiekaj w temperaturze ok. 190 stopni przez 20 minut.

W trakcie pieczenia sprawdź i przemieszaj warzywa drewnianą lub stalową łyżką aby się równomiernie upiekły.

Serwuj z ugotowaną komosą ryżową lub kaszą jaglaną.

Na zdrowie!

3 Comments

  1. Anna Kwilecka

    Komosa ryzowa przeze mnie po prostu ‚przelatuje’, wiec przestalam ja jesc. Czy jest to jakis sympton na ktory powinnam zwrocic uwage?

    • gotuj zdrowo

      Komosa nigdy się nie strawi w całości;-) …to jest pochodna szpinaku, prawie warzywo można powiedzieć, jednak ma to swoje zalety w oczyszczaniu jelita grubego…

  2. Ewa

    Panie Marku, co z ziemniakami – jak sie ma ziemniak do batata, czy mozna zastapic jeden drugim? – przyznam ze jest roznica w cenie :), ale i moje dzieci chociaz slodkolubne nie akceptuja potraw wytrawnych ( w naszym rodzinnym slangu czyt. konkretnych) ktore maja slodki posmak.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.
Required fields are marked:*

*

WP-SpamFree by Pole Position Marketing