© 2014 gotuj zdrowo. All rights reserved.

Zupa makrobiotyczna z komosą ryżową

Wielu z Was ma już pewnie za sobą wiosenny detoks i bardzo dziękuję za zainteresowanie moim programem oczyszczania, szczególnie zakupem ebooka „Jaglany Detoks”. To wspaniale, że rodzi się w Polsce na nowo świadomość zdrowej profilaktyki oraz postu, który w obecnym okresie ma dla naszej kultury największe znaczenie. Kiedy czytam Wasze komentarze i maile, niejednokrotnie przekonuję się jednak, że dieta to tylko wierzchołek góry lodowej, pod którą znajduje się cała reszta naszych spraw związanych z emocjami, stresem kulturowym i brakiem akceptacji powodującym frustracje, pomiędzy obecnym stanem rzeczywistości a tym, jaki chciałaby zobaczyć nasza wyobraźnia. Dotyczy to również „zdrowego odżywiania”.

Często dążymy do zgłębiania za wszelką cenę, wiedzy o wszystkich produktach spożywczych, szczególnie ich składzie, działaniu na nasz organizm oraz ile należy spożywać posiłków w ciągu doby. Niestety zapominamy, że to raczej złudna droga, gdyż naszym najlepszym doradcą jest naturalne uczucie głodu, intuicyjność oraz posiłek uświęcony dziękczynieniem, najlepiej spożyty bez pośpiechu, w spokoju i radości. Pamiętajcie, że dla zdrowia nie jest tak istotne, co należy dodać do diety, tylko czego unikać wręcz, z czego należy zrezygnować. Zresztą to klasyka dietetyki TMC i nawet kiedy spożyjesz każdego dnia wyłącznie najbogatsze produkty, ale o naturze Tobie nie sprzyjającej, na nic cała wiedza o składzie produktu i wydane pieniądze. Prostota kultury stołu i stylu życia prowadzi nas w kierunku makrobiotyki, gdzie wcześniej wymienione wartości są głównymi filarami, tej prawdziwie zdrowej kuchni opartej na inteligencji ekologicznej, ciepłej strawie oraz naszej niezmąconej intuicji, prowadzącej do życia w równowadze.

Europejskim prekursorem kuchni makrobiotycznej, który po raz pierwszy upowszechnił jej zdrowotny potencjał był niemiecki lekarz Christoph Hufeland. W jednym z rozdziałów swojej książki pt. „Makrobiotyka, czyli sztuka przedłużania życia ludzkiego” pisze, że większość z nas choruje,  gdyż jada za dużo, a ilość spożywanego pożywienia powinna być dostosowana do charakteru naszej pracy i aktywności. Ten niestety, bardzo często spotykany nałóg jedzenia jest najczęściej związany z naszym dzieciństwem, szczególnie kiedy dzieci były karmione ponad potrzebę. Obecnie również powielamy ten sam błąd, a tymczasem zbyt obfite posiłki tłumią w nas prawdziwe uczucie sytości. Co ciekawe makrobiotyka wcale nie mówi, by nabierać nawyku i przyzwyczajać się do spożywania posiłków wyłącznie o określonych porach. Podaje, że istotną potrzebą dla utrzymania zdrowia są nie tyle regularne godzinowo posiłki, lecz odpowiednie przerwy pomiędzy nimi, podczas których regenerują się nasze narządy trawienne. Niewielu z nas zdaje sobie również sprawę, że większość potraw w pełni trawi się nawet od 6 -8 godzin. Kiedy więc np. zbyt późno zjemy kolację, co jest wręcz domeną naszej populacji, to nasze narządy trawienne, zamiast odpoczywać, dalej intensywnie pracują, a my nie regenerujemy się właściwie podczas snu. Łatwo tworzą się w tym czasie stany zapalne układu pokarmowego. Hufenland zwraca również uwagę zresztą to, co szczególnie podkreślam podczas moich warsztatów, że nie jest istotne, co zjesz tylko to, co całkowicie strawisz, więc warto przy okazji zaznaczyć, iż największa aktywność naszych trawiennych narządów jest od godz. 7 rano do południa i wtedy jest najlepszy czas, aby zjeść zdrowy i odżywczy posiłek.

Dzisiaj przedstawiam Wam mój pomysł na kolejną zupę makrobiotyczną, która szczególnie jest wskazana dla wszystkich pragnących odkwasić, oczyścić i doskonale energetycznie odżywić swój organizm przy minimum utraty energii na trawienie. Zresztą uważam, że kiedy Polacy „przesiądą się” z tradycyjnych kanapek i jogurtów na makrobiotyczne zupy, dopiero wtedy uwolnią się od patologicznych schorzeń układu pokarmowego.

Do mojego dzisiejszego przepisu, dodałem białą komosę ryżową (quinoa) o lekko gorzkim smaku w procesie trawienia, jednak jej prawdziwie odczuwalny smak, szczególnie w zupie jest lekko słodkawy. Quinoa po ugotowaniu ma piękny wygląd i chrupką, przyjemną teksturę. Świetnie nadaje się jako dodatek do jednogarnkowych dań typu curry lub gulaszy i do sałatek na ciepło. Śmiało można ją również, dodawać do ciast i upiec pyszny, zdrowy chlebek z komosy, cukinii z suszonym pomidorem, na który zresztą już wkrótce ukaże się przepis na blogu. W moim ebooku „Jaglany Detoks”, znajdziecie również inspirację na komosę z tuńczykiem i marchewką w cytrynowym dressingu. Taka odżywczą i zdrową potrawę, każdy z Was może sobie zabrać do pracy lub w podróż, nawet podczas detoksu.

W pełni bezglutenowa Quinoa w przeciwieństwie do innych roślin, zawiera pełnowartościowe białko oraz tłuszcze. Warto zapamiętać, że są to niezwykle potrzebne i zdrowe tłuszcze jednonienasycone oraz kwasy omega-3, co sprawia, że regularne spożycie komosy ryżowej, wpływa na obniżanie poziomu cholesterolu, wspomaga pracę układu krążenia, zmniejszając tym samym ryzyko miażdżycy.

Mam sporo waszych doniesień z planu Jaglanego Detoksu, gdzie po tych 7 dniach redukuje się waga, u niektórych osób nawet do 3,5 kg! Jeżeli pragniecie ten efekt jeszcze wzmocnić, to warto spożywać w trakcie oczyszczania komosę ryżową właśnie w porannej zupie makrobiotycznej. Wymienione bowiem składniki w niej zawarte, dodatkowo przyspieszają spalanie tkanki tłuszczowej. Pamiętajcie, że w przypadku komosy jej wartość odżywcza, nie ulega wyraźnemu zmniejszeniu pod wpływem gotowania!

Są trzy rodzaje komosy, które występują w trzech kolorach; białym, czerwonym i czarnym. Spotkałem nawet mix wymienionych kolorów. Ja osobiście najbardziej lubię czerwoną, ale wszystkie mają podobne właściwości. Poza pełnowartościowym białkiem i tłuszczem, pozostałą częścią składu komosy są węglowodany, stanowiące ok. 60 procent jej składu. Dlatego quinoa dostarcza sporo energii, ale zawarte w niej cukry mają bardzo niski indeks glikemiczny, więc energia uwalnia się powoli, dając gwarancję utrzymania witalności po jej spożyciu. Sprzyja to szczególnie budowaniu tkanki mięśniowej i nocnym spalaniom nadmiaru tłuszczu. Warto również zapamiętać, że quinoa zawiera 2 razy więcej błonnika od większości znanych nam zbóż, a jej regularne spożywanie, konkretnie usprawni pracę nawet wątłego układu pokarmowego.

Wszystkie troskliwe mamy zapamiętajcie, że komosa ma bardzo dużo wapnia! Kobiety w ciąży, również powinny zaopatrzyć się w quinoę z uwagi na zawarty w niej kwas foliowy, miedź, fosfor, mangan oraz witaminy i minerały, których w podobnej kombinacji nie spotkamy w innych zbożach.

Dzisiejsza zupa makrobiotyczna jest błyskawiczna do przygotowania. Nawet jeżeli w tygodniu, wstajecie wcześniej do pracy, to rano wystarczy zaledwie 15 minut na jej ugotowanie oczywiście, kiedy wieczorem przygotujecie sobie wszystkie składniki poszatkowane w miseczce i ugotujecie już komosę ryżową. Można nawet wieczorem ugotować, taką makrobiotyczną zupkę, aby rano ją podgrzać i rozpocząć dzień pełnią zdrowia, przyjemnego smaku i koloru. Jej skład zależy wyłącznie od Waszej wyobraźni. Kiedy zaczynacie przygodę ze zdrową kuchnią, to zawsze jest pod ręką ugotowana, cieciorka, soczewica lub wszelakie fasolki typu mung czy adzuki, które w takiej zupie o poranku mogą się szybko znaleźć. Oczywiście, zawsze warto dodawać również do niej naszą ulubioną kaszę jaglaną. Osoby, które szczególnie źle trawią jaglankę, czasami ich wręcz „zatyka”, koniecznie muszą spożywać właśnie zupy makrobiotyczne z dodatkiem dobrej jakości oleju tłoczonego na zimno.

W mojej wersji dodałem, oprócz piżmowej dyni, również suszoną śliwkę, która nadała nieco kwaskowatego posmaku, a na koniec jeszcze wcisnąłem sok z cytryny. To ważne, szczególnie o tej porze roku, gdyż właśnie wiosna to aktywność naszej wątroby, której smakiem wspierającym jest smak kwaśny. Jednak warto pamiętać, aby z nim nie przesadzić, gdyż wtedy zbyt obkurczy się nasza wątroba i zamiast wydalać toksyny będzie je zatrzymywać. Warto zapamiętać, że podstawowym smakiem w naszej potrawie powinien być naturalny smak słodki. Natomiast w dzisiejszym przepisie, mamy wspomnianą komosę o lekko gorzkim, wręcz słodko-kwaśnym smaku, który kieruje metabolizmem w dół. Kombinacja doskonała właśnie na wiosenny detoks. Śliwki po ugotowaniu zupy lepiej nie spożywać, traktując ją wyłącznie jako dodatek smakowo energetyczny, a zamiast dyni możecie śmiało, użyć korzenia pietruszki i marchewki lub pokrojony w drobną kostkę korzeń selera. Do mojej zupy, oprócz natki pietruszki dodałem również 1 łyżkę oleju z ostropestu i ziarenka siemienia lnianego, które możecie dodać w trakcie gotowania, wtedy Wasza zupa będzie miała przyjemną, gładką konsystencję. Szczególnie polecam taką wersję dla osób z refluksem oraz tzw. jelitem wrażliwym. Kiedym masz infekcję górnych dróg oddechowych z suchym i uporczywym kaszlem oraz zapalenie gardła lub jego nieżyt, nie zwlekaj, tylko wcinaj każdego ranka zupy makrobiotyczne z dodatkiem siemienia lnianego. Możesz sobie nawet dodać do gorącej zupy już na talerzu surowe jajka przepiórcze, które doskonale nawilżają i wszystko delikatnie wymieszać.

Ze względu na ciepłą termikę komosy oraz jej właściwości wzmacniające nerki i ogrzewające działanie, samej zupy makrobiotycznej, szczególnie polecam dzisiejszy przepis wszystkim osobom wychłodzonym. Nawet sportowcom, którzy mają już dość porannych proteinowych koktajli. Dodajcie sobie wtedy więcej komosy, która dodatkowo wspomaga funkcje osierdzia sercowego, potrzebującego wsparcia szczególnie przy wysiłku fizycznym.

Jak mawiał pewien znany zielarz, kiedy już nic nie pomaga to, tylko pokrzywa … ja natomiast dokładam do tego powiedzenia zupę makrobiotyczną, która naprawdę jak wynika z mojej praktyki działa, wręcz spektakularnie w wielu przypadkach, nawet przy przewlekłych chorobach, w tym nowotworowych. Ten przepis polecam również bez suszonej śliwki w diecie przeciwdrożdżakowej.

Składniki dla 2 osób:

3/4 litra wody
1 szklanka dyni
1 duża marchewka
1 pietruszka
natka pietruszki
1-2 suszone śliwki
1 cebula czerwona lub biała
1 szklanka ugotowanej komosy ryżowej (1/2 szklanki przed gotowaniem)
1 łyżeczka ziarenek siemienia lnianego (opcjonalnie)
1 łyżka oliwy z oliwek lub dowolnego oleju tłoczonego na zimno
1 liść laurowy (opcjonalnie)
1 ząbek czosnku
sól morska do smaku lub łyżeczka sosu sojowego, tamari

Przygotowanie:

Ugotuj komosę ryżową w delikatnie osolonej wodzie. Dynię i pietruszkę lub marchewkę pokrój w kostkę. Cebulę w piórka, a czosnek w cienkie płatki.

Do wrzątku dodaj wszystkie składniki i gotuj 10-15 minut. Śliwkę oraz łyżeczkę siemienia lnianego dodaj w połowie gotowania.

Zupę dopraw solą lub sosem sojowym tamari i serwuj z natką pietruszki, skropioną oliwą lub olejem tłoczonym na zimno.

Na zdrowie!

16 Comments

  1. Lena Kawka

    Witam,

    Bardzo sie ciesze z kolejnej zupki wlasnie mialam jutro na sniadanie gotowac makrobiotyczna wiec nowa zupka bedzie jak znalazl:D. Jedno pytanie czy zamiast dyni mozna uzyc cukinie?

    Sciskam!

    PS.
    Dzisiaj mija wlsnie moj 7 dzien mojego jaglanego detoxu, z radoscia przedluzam go do soboty takze tym bardziej dzieki za nowy pomysl:D

    • gotuj zdrowo

      Cieszę się bardzo;-) Oczywiście zamiast dyni możesz śmiało dodać cukinię, tylko wykrój gniazdo nasienne…Sciskam!

  2. Ula

    Panie Marku
    Jestem wielką fanką pana bloga. Wypróbowałam wszystkie przepisy z niego. Wraz z córką byłyśmy na jaglanym detoksie.Kasza jaglana, komosa ryżowa i fasola adzuki, warzywa to podstawa mojej kuchni Obecnie zajmuję się roczną wnuczką i staram się gotować jej zdrowe posiłki. Dlatego tez proszę o odpowiedź na moje pytanie. które z zalecanych przez pana produktów nie są zalecane dla rocznego dziecka?
    Pozdrawiam serdecznie

    • gotuj zdrowo

      Uleńko Kochana, nie ma generalnie większych przeciwskazań oprócz ilości i proporcji szczególnie ostrych i gorzkich przypraw. Cytrusy, a szczegolnie banany w okresie zimy warto ograniczyc, wrecz kiedy powtarzaja sie infekcje calkowicie je wykluczyc. Dla wnuczki dieta powinna byc urozmaicona, ciepła i lekkostrawna ze wskazaniem na jaglane warjacje, zupki warzywne, owocowe, kompoty, dnia jednogarnkowe i nie tylko dania płynne, gdyz uklad trawienny potrzebuje rowniez czegos konkretnego do strawienia…Sciskam!

  3. Ula

    Panie Marku
    Dziękuję bardzo za odpowiedź.
    Jaglane wariacje są w naszym jadłospisie praktycznie codziennie. Dzięki Pana blogowi są to potrawy urozmaicone i pyszne nie wspominając o ciekawych komentarzach. Życzę powodzenia i czekam z niecierpliwością na na nowe przepisy

  4. Lotus

    Prawie wszystkie składniki mam 🙂 Zamiast cebuli można por i dodać soczewicę ? 🙂

    • gotuj zdrowo

      Oczywiście, ale bedzie troszke inne działanie;-) Por jest ostry, a soczewica słona w procesie trawienia…Sciskam!

  5. Joanna

    Marku, czy można do zupy dodać fasolkę Adzuki? Dyni nie mam, a z cukinią zupa mi nie smakowała 🙁

  6. Joanna

    Dziękuję za podpowiedź! 🙂

  7. Marta

    Czy zamiast siemienia można wykorzystać nasiona chia?

  8. Marku, czy zamiast śliwki mogę dodać daktyle? W czasie detoksu oczywiście 🙂
    Dziękuję za odpowiedź 🙂

  9. Magda

    Panie Marku, od ponad roku dzięki Panu mamy cudowną rewolucję w kuchni. Ostatnio moja 4letnia córcia drugi raz ma chore ucho, czy może Pan podpowiedzieć co mogę dodatkowo w jej diecie zmienić, żeby zminimalizować ryzyko nawrotów choroby? Tym bardziej, że większość posiłków je w przedszkolu.

  10. bea77

    Panie Marku
    Książkę Jaglany detoks zakupiłam już jakieś 2 mies-przeczytałam z zapałem w całości. W nadchodzący weekend zamierzam rozpocząć jaglany detoks. Od dłuższego czasu cierpię na różne bóle , ucisk , kłucie od żołądka przez całą lewą stronę aż do pleców. Masa badań i lekarzy , w tym tomografia , rezonans , kolonoskopia , gastroskopia i niestety nic konkretnego nie znaleźli a , ja dalej się męczę. Ważę tylko 42kg+ w sumie zawsze wazylam podobnie , a często czuję się pełna albo mi niedobrze,boję się ,że schudnę w tym programie i stąd myślę o 4 posiłkach dziennie? poza tym przerwa 12-14h między kolacją a śniadaniem jest dla mnie niemal niewykonalna , gdyż wracam do domu koło 17h a śniadanie muszę zjeść o 6.30 -w pracy nie mam możliwości odgrzania kaszy czy zupy- więc o 18h to mogę zjęść bardziej kompletnz obiad dopiero , mam nadzieję ,że przy tych drobnych zmianach detoks też coś mi pomoże? pozdrawiam Bea

    • gotuj zdrowo

      tak, oczywiście…samo wykluczenie glutenu, cukru, nabiału, pieczywa wpłynie na znaczną poprawę, o ile nie masz pewnej nietolerancji pokarmowej lub zbyt stresującego życia? Podczas programu staraj się spożywać więcej do godz 13tej…polecam więcej aktywności fizycznej ale umiarkowanej i warto zatroszczyć się o potrzeby serca;-) Modlitwa…Ściskam!

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.
Required fields are marked:*

*

WP-SpamFree by Pole Position Marketing